Michael Phelps wraca do formy

Michael Phelps, który w kwietniu postanowił wrócić do zawodowego pływania uzyskuje coraz lepsze czasy i z powodzeniem konkuruje z największymi rywalami. Jego pierwszym poważnym sprawdzianem będą odbywające się od 6 do 10 sierpnia w Irvine w Kalifornii mistrzostwa USA.

Najbardziej utytułowany olimpijczyk w historii, zdobywca 18 złotych medali, nie potrafił zbyt długo wytrzymać na sportowej emeryturze. Po prawie 2-letniej przerwie w startach spróbuje jeszcze raz wspiąć się na szczyt światowego pływania. Wszystko wskazuje na to, że jest na dobrej drodze
do tego. Amerykanin z tygodnia na tydzień prezentuje się coraz lepiej i świetnie radzi sobie
w rywalizacji z przeciwnikami.

Podczas zawodów rozgrywanych w Athens (stan Goergia), Phelps  wygrał ze swoim najgroźniejszym rywalem na krajowym podwórku, Ryanem Lochte, na dystansie 100m stylem motylkowym. Przy okazji uzyskał trzeci najlepszy tegoroczny rezultat na światowych listach – 51,67s., podczas gdy jego przeciwnik pokonał dwie długości basenu w czasie 53,08s.

Następnego dnia Phelps ponownie okazał się lepszy niż jego rodak, tym razem na dystansie 100m stylem grzbietowym. 18-krotny złoty medalista Igrzysk Olimpijskich uzyskał wynik 53,88s., który jest
o sekundę gorszy od jego rekordu życiowego, jednak wystarczyło to na Ryana Lochte, który wciąż nie wrócił do formy po przebytej kontuzji i przegrał z Phelpsem o 0,52s.

Ostatniego dnia zawodów w Athens, Amerykanin uległ Yannickowi  Agnel na dystansie 100m stylem dowolnym. Francuz wygrał z czasem 49,37s. i nieznacznie wyprzedził Phelpsa, który dotknął ściany basenu 0,05s. po nim.

Phelps ma powody do radości, gdyż jego ciężki trening przynosi efekty, z czego niekoniecznie cieszą się przeciwnicy. Następnym poważnym startem Amerykanina będą już mistrzostwa USA, które odbędą się od 6 do 10 sierpnia w Irvine w Kalifornii.